Zwycięstwo Platformy jest niekwestionowane. Chapeau bas, kapelusz z głowy, wynik jest rzeczywiście imponujący. Można się zastanawiać skąd tak nagły przypływ sympatii dla liderów Platformy, skąd ta niezwykła wiara w narodzie w obiecany przez Tuska cud.
Może zmęczenie dotychczasowym premierem osiągnęło już apogeum a może naród uwierzył, że szybko może być lepiej, więcej autostrad, dobrze zarabiających pielęgniarek i lekarzy, więcej młodych już nie wyjedzie do Irlandii....a może jeszcze coś innego.
Niektórzy wskazują, że przyczyna porażki PiS tkwi w przegranej przez Kaczyńskiego debacie telewizyjnej i nieporadnej próbie wykorzystania afery łapówkarskiej w roli głównej z posłanką PO Beatą Sawicką. Pewnie rację mają ci, że wiele osób nie zważając na chciwość i przestępstwo jakiego dopuściła się członkini PO, została przekonana łzami posłanki o wyjątkowej tragedii jaka dotknęła zarówno ja jak i jej rodzinę. Fakt, bagno jakie zafundowała sobie i swoim bliskim, może budzić współczucie.
Nie twierdzę jednocześnie, że sukces PO opiera się na współczuciu wywołanym łzami posłanki Sawickiej. Przeciwnie, dostrzegam pracę jaką wykonano i chylę czoła przed zwycięzcami. Ale dla nich to dopiero początek. Ciekawe czy wyciągną wnioski z nauki jaką dał im premier Kaczyński. I ciekawe czy mając wszelkie instrumenty władzy publicznej posuną się do działań, jakie stosowali wewnątrz partii. Władza rozpieszcza, a grono klakierów tylko dodaje odwagi do podejmowania szaleństw i sprzyja myśleniu o bezkarności. Ciekawe, czy zabraknie im wyobraźni....ciekawe! W każdym razie najpóźniej za 4 lata, dowiemy się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz